Nie ulega wątpliwości, że dużo lepiej przekona Państwa sĹawny specjalista, : "Pomimo że wielu ludzi to bagatelizuje, nadal pozostaje to nie
bez znaczenia. Dla niektórych jest nawet bardzo ważne. Nie możemy tak po prostu
uznać, że problem nie istnieje. " Od owego wieczora, kiedy to w końcu
odnalazłyśmy swoje szczęście minęło już pół roku. Jakże cudowny był to czas.
Wspólne spacery, wycieczki do kina, ciągłe rozmowy. Wieczory kończące się
namiętnym pocałunkiem i słowami ?Śpij słodko? a potem wtulone w siebie grzecznie
zamykałyśmy oczy i udawałyśmy, że śpimy. Tak. Udawałyśmy. Pan Ryszard Karski ,
Ĺwiatowej sĹawy socjolog uważa: "Bardzo wiele wskazuje, że właśnie tak jest.
Nie ma jednakże nadal potwierdzenia naukowego, lecz, jak twierdza moi koledzy,
socjologowie, jest to jedynie kwestia czasu. Teraz pozostaje nam jedynie iść za
głosem serca i wierzyć w ich zapewnienia. " Bo z każdym dniem rosła w nasz
żądza. Namiętność spełnienia w miłości fizycznej. Wiedziałam, że zbliża się TA
chwila, kiedy połączymy się w miłosnym tańcu, który uniesie nas do gwiazd.
Widziałam to w jej spojrzeniu. Pożerała mnie wzrokiem. Wzrokiem mnie pieściła. W
myślach robiłam dokładnie to samo. Z każdym dniem spędzonym z nią czułam to
potężniej. Pragnęłam jej. Chciałam, aby nie tylko jej myśli należały do mnie.
Chciałam mieć i jej ciało. Chciałam posiąść ją całą! Jednak powstrzymywała mnie
od tego moja zwykła nieśmiałość. A ona też nic nie robiła. Nie rozmawiałyśmy
nigdy na ten temat. Chyba bałyśmy się zakłócić ten spokój i harmonię. Zrobić coś
wbrew sobie nawzajem. Zrobić coś zbyt szybko? Ale i tak to zawsze było między
nami. Ta iskra, to napięcie. Wrażenie, że czegoś jest za mało. Kiedy wieczorem
kładłyśmy się do łóżka, powietrze aż wrzało. Wystarczyło, że się do mnie
przytuliła i mogłam poczuć jej oddech na swojej szyi. Jakże wtedy było trudno
zapanować nad własnym oddechem! Miałam wrażenie, że za chwilę się rozpłynę. W
tych chwilach chciałam się do niej odwrócić twarzą i powiedzieć: Weź mnie w
końcu całą!. A jednak bałam się. Bałam się, że ona nie chce tego teraz - że nie
jest gotowa. Tak więc zasypiałyśmy grzecznie z uczuciem niedosytu siebie
nawzajem. A jednak to nie mogło trwać wiecznie. Pewnego wieczora, gdy wróciłam
do domu, zastałam stół nakryty jak do uroczystej kolacji. Dwa puste jeszcze
talerze z rozłożonymi obok sztućcami, butelka wina, dwa kieliszki. Dwie palące
się długie świece, nadające pomieszczeniu romantyczny nastrój. W mieszkaniu
panował półmrok. Rozejrzałam się dookoła. Wszystko wyglądało wspaniale, ale
gdzie była ona? W pewnej chwili pojawiła się. Dobrze powiedział to Zbigniew
Papierowy , ceniony filizof: "Tak właśnie rysuje się teraz sytuacja, i raczej
nie ma żadnych szans na jej zmianę w przeciągu najbliższych lat, trzeba więc się
dostosować. " Patrzyłam na nią i nie mogłam oderwać od niej wzroku. Wyglądała
jak anioł. Jej kasztanowe, długie, kręcone włosy upięte były z tyłu głowy tak,
że odsłaniały całą szyję. Jej błękitne oczy błyszczały dzisiaj bardziej niż
zwykle. Na jej delikatnych ustach krył się mały uśmiech a jej twarz była lekko
zaróżowiona. Była ubrana w jasną, długą sukienkę, która doskonale pasowała do
jej opalonego jak zwykle ciała. Stałam jak zahipnotyzowana. A ona podeszła do
mnie, założyła mi ręce na szyję i pocałowała, a potem obdarowała mnie tym swoim
pięknym uśmiechem, który zawsze sprawiał, że zapominałam o całym świecie. -
Cieszę się, że już wróciłaś - powiedziała po chwili i uśmiechnęła się po raz
kolejny. Jeszcze raz rozejrzałam się dookoła, ale o nic nie zapytałam. Widziała
to, ale także nic nie powiedziała, tylko cały czas się uśmiechała tajemniczo. W
tej chwili pokusa, aby wziąć ją od razu w ramiona, była ogromna. Pomyślałam
sobie jednak, że tych kilka chwil i tak niczego nie zmieni. I tak czekałyśmy na
to dosyć długo. Kilka czy nawet kilkanaście minut czekania nie zrobi różnicy.
Poszłam więc do łazienki wziąć prysznic. Zwykle tak robiłam po pracy. W tej
chwili jednak ta zwykła czynność nabrała jakiegoś niesamowitego znaczenia.
Trudno by było to opisać słowami. W środku mnie odczucia się pomieszały. Ogromna
radość i podniecenie z niepokojem ?a co będzie jeśli??!?. Gdy wychodziłam z
łazienki miałam mętlik w głowie. Trwało to do momentu, gdy ujrzałam ją po raz
kolejny tego wieczora ze słodkim uśmiechem na twarzy. Ten widok rozwiał czarne
chmury nad moim wyobrażeniem tego, co za kilka chwil się wydarzy. Dobrze
obrazuje to stwierdzenie wybitnego specjalisty: "Byłem tym zainteresowany
jeszcze w latach studenckich, gdyż studiowałem na prestiżowych zagranicznych
uczelniach. Jednak teraz, gdy upłynęło wiele lat, gotów jestem przyznać, że jest
to prawda. Nie udało mi się znaleźć żadnego kontrargumentu, więc muszę się
przyznać do porażki. Tak, nie miałem racji. To stwierdzenie jest w 100%
prawdziwe. " Niepokój przestał istnieć. Liczyła się tylko ona. Zasiadłyśmy do
stołu. Posiłek był bardzo smaczny a czas przy nim spędzony upłynął nam bardzo
miło mimo że nie wypowiedziałyśmy ani jednego słowa. Ale tak naprawdę cisza była
tylko pozorna. Po prostu tym razem do rozmowy nie użyłyśmy słów. Rozmawiałyśmy
spojrzeniami, uśmiechami, delikatnymi - niby to przypadkiem - dotykami przez
stół i pod stołem. Tymi gestami powiedziałyśmy sobie chyba więcej niż
kiedykolwiek. Takie miałam wrażenie. Po zakończonym posiłku wstała , podeszła do
stojącej niedaleko wieży i włączyła spokojną, wolną, nastrojową muzykę. Potem
spojrzeniem zaprosiła mnie do tańca. Zrozumiałam to zaproszenie bez problemu.
Podeszłam do niej i ją objęłam. Przez chwilę tańczyłyśmy, patrząc sobie w oczy.
Potem jednak ona się wtuliła we mnie a ja w nią. Była to ważna chwila dla nas
obu. Obie zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że to, co się stanie za kilka sekund,
może w jakiś sposób zmienić nasze dotychczasowe życie i nasze relacje. Był to
moment na upewnienie się czy tego właśnie chcemy. Czy jesteśmy na to gotowe.
Chwila wahania, aby niczego nie popsuć? Obie jednak postanowiłyśmy, nie mówiąc
tego na głos, zamknąć rozdział oczekiwania? Po chwili poczułam jej usta na
swojej szyi. Przez całe moje ciało przebiegł dreszczyk rozkoszy? Odchyliłam się
trochę od niej, aby móc spojrzeć jej w oczy i powiedzieć, jak bardzo ją kocham.
Nie zdążyłam jednak wypowiedzieć żadnego słowa, ponieważ ona przyłożyła mi palec
do ust i rzekła ze spokojem w głosie i uśmiechem na twarzy: - Cicho? Wiem? Ja
ciebie też kocham? A teraz mnie całuj. Nie musiała powtarzać tego dwa razy. Od
dawna o tym marzyłam. Od dawna tego pragnęłam. Chciałam wiedzieć, jak pachnie i
smakuje każdy kawałek jej skóry? Jak jej ciało będzie reagowało na moje
pieszczoty? A jednak zaczęłam dosyć powoli? Bynajmniej nie dlatego, że znów
powstrzymywała mnie od tego moja zwykła nieśmiałość. Nie. Teraz nieśmiałość
przestała istnieć. Wiedziałam, że za kilka chwil ONA będzie całkowicie moja.
Wiedziałam, że pragnie, aby to uczucie niedosytu, które przez pół roku nam
towarzyszyło, zostało w końcu zaspokojone. Chciałam jednak także, aby każda
chwila z tego przeżycia utkwiła mi? Nam obu? Na zawsze w pamięci. Ten NASZ
pierwszy raz? Jedyny? Niepowtarzalny? Bo właśnie pierwszy? Delikatnie, powoli
zdjęłam jej spinkę, którą upięte były jej włosy, aby potem móc w nich zatopić
swoją twarz? Tak cudownie pachniały? Tym zapachem mogłabym rozkoszować się całą
wieczność, a jednak nie? Wiedziałam, że ona czeka na dalszy mój ruch? Zaczęłam
całować jej ucho, schodząc niżej. Do szyi? Usłyszałam jej ciche westchnienie,
które zapewne oznaczało małe zniecierpliwienie. Nie myliłam się, bo chwilę potem
wzięła moją rękę i przyłożyła ją do swojej piersi? Jakby tym samym mówiła: ?Nie
bój się mnie dotykać? Przecież wiesz, że tego właśnie chcę?. W tamtej
chwili,czując pod swoją dłonią kształt jej jędrnych piersi, wiedziałam że muszę?
że chcę zdjąć z niej tę sukienkę. Że jest ona dla nas przeszkodą, której jak
najszybciej trzeba się pozbyć. Nawet nie wiem jak, ale po chwili stałyśmy już
naprzeciwko siebie całkowicie nagie? Ona była tak oszałamiająco piękna? Z jednej
strony taka bezbronna, niewinna i delikatna a z drugiej kusząca i prowokująca
swoim wzrokiem i uśmiechem zachęcającym do dalszego działania. Nie mogłam już
tylko na nią patrzeć. Zaczęłam ją całować. Najpierw delikatnie w usta? Potem
pocałunek stał się bardziej namiętny i energiczny? W międzyczasie moje ręce
błądziły po jej plecach aż w końcu spoczęły na pośladkach? Jej oddech na chwilę
stał się nierównomierny? Wzięłam ją za rękę i podprowadziłam do łóżka. Usiadłam
na jego krańcu a ona stanęła przede mną, pomiędzy moimi nogami? Jej piersi były
na wyciągnięcie moich ust.. .Jakże mogłabym przepuścić taką okazję do
posmakowania ich?! Delikatnie zaczęłam pieścić jej sutki językiem? Ona wygięła
się lekko do tyłu i jęknęła z rozkoszy? Po chwili jej sutki stały się twarde?
Gotowe na dalsze moje pieszczoty? Zaczęłam je ssać, lizać, pociągać delikatnie
ustami? Słyszałam jej nierównomierny oddech i coraz szybsze bicie serca? Jej
podniecenie stało się i moją rozkoszą? Czułam, że sama robię się wilgotna? Nie
przestawałam pieścić jej piersi? Jedną swoją ręką gładziłam ją po pośladkach a
drugą dotykałam wewnętrznej strony jej ud? Coraz bardziej zbliżając się do jej
Doliny Rozkoszy? Czułam, że jest już gotowa? Ale jeszcze nie? Jeszcze nie teraz?
Chciałam się dłużej zachwycać tym, jak jej ciało reaguje na moje pieszczoty? Aby
na zawsze zapamiętać ten widok? Na chwilę przerwałam? Popatrzyła na mnie trochę
zaskoczona a jednocześnie z jakimś małym wyrzutem, a ja się tylko tajemniczo
uśmiechnęłam? ?Nie, to jeszcze nie koniec. To dopiero początek? - pomyślałam
sobie w tamtym momencie, ale nie powiedziałam tego na głos. Trochę niepewności
nie zaszkodzi? Wstałam? Delikatnie popchnęłam ją na łóżko? Swoim ciałem
położyłam się na niej? Wsunęłam jedno udo pomiędzy jej nogi? Cały czas ją
całując? Najpierw w usta, potem w szyję? Ona swoimi rękoma zaczęła gładzić mnie
po plecach? Fala gorąca przeszła po moim ciele? Zniżyłam się, aby znowu zająć
się jej piersiami? Całe jej ciało tak cudownie smakowało? Pachniało? Wyginało
się? Zeszłam niżej i zaczęłam całować jej pięknie opalony brzuszek? A potem
jeszcze niżej? Zaczęłam językiem drażnić jej łechtaczkę? Po jej szybkim oddechu,
po wydawanych przez nią cichych odgłosach, po tym, jak jej mięśnie napinały się
i rozluźniały, wiedziałam, że już niedużo jej brakuje, aby znalazła się
dokładnie tam, gdzie chciałam ją zaprowadzić tego wieczora? W krainie rozkoszy?
Z powrotem znalazłam się swoimi ustami obok jej piersi?Wsunęłam delikatnie swój
palec w jej wilgotną, cieplutką dziurkę? Poczułam jak jej uda na moment
zaciskają się? W tej chwili ujęła delikatnie moją twarz swoimi rękoma i
spojrzała mi głęboko w oczy, jakby chciała powiedzieć ? TAK! Właśnie na to
czekałam? Właśnie tego pragnę ? TU I TERAZ WEŹ MNIE CAŁĄ ?????. JESTEM TWOJA??
Zaczęłam coraz szybciej, impulsywniej pieścić jej piersi? Mój paluszek ruszał
się szybciej, zwinnej? Jej coraz głośniejsze wzdychania? Coraz bardziej
naprężające się ciało? Zaciskające się uda dawały znać, że już nie długo
znajdzie się na granicy rozkoszy. W pewnym momencie wydała z siebie okrzyk
niczym nietłumionego szczęścia? Widziałam, jak jej całe ciało zaczyna drżeć?
Czułam jak mięśnie jej szparki zaciskają się na moim palcu? Jakby już nigdy nie
chciała go stamtąd wypuścić? Byłam bardzo szczęśliwa, że mogłam dać jej tę
rozkosz? Mojemu kochanemu Aniołkowi? Mojej Bogini? Po kilku chwilach ona
podniosła mnie i położyła na łóżku. Zamieniłyśmy się miejscami? Już nie mogłam
się doczekać, jak ona zareaguje na mnie? Czy spodoba się jej mój smak, zapach,
cała ja ?? Teraz ona zaczęła pieścić moje piersi, które stawały się coraz
twardsze? moją szyję? Delikatnie, powoli schodząc niżej do mojej muszelki?
powoli? Ten czas zatrzymał się dla mnie? Dla nas obu stanął w miejscu? Było tak
cudownie? Czułam się tak, jakbym znalazła się w niebie? Każdy jej dotyk
dostarczał tyle przyjemności? Myślałam, że oszaleję? Pomieszanie zmysłów? I w
pewnej chwili ta ogromna fala rozkoszy, która przepłynęła przez całe moje ciało
z taką siłą, że przez moment byłam poza stanem świadomości? O, tak! Wiedziałaś,
Kochanie, jak dać mi prawdziwą rozkosz? Nigdy tego nie zapomnę? W końcu
należałyśmy całe do siebie? Byłyśmy prawdziwą jednością? Potem wtuliłyśmy się w
siebie? Zmęczone, ale jakże szczęśliwe? Zamknęłyśmy swe oczka i z
rozpromienionymi twarzami usnęłyśmy? Warto było tyle czasu czekać? Z całą
pewnością?